Ceny mieszkań powoli rosną, ale wciąż są niższe niż w 2008 roku

16 lutego 2018

NBP opublikował dane na temat transakcyjnych cen mieszkań w IV kwartale 2017 r. Według udostępnionych statystyk miniony rok przyniósł niewielkie podwyżki. Mimo kilku lat umiarkowanych wzrostów, ceny lokali w większości miast wciąż są jednak niższe niż w 2008 r.

Ceny mieszkań w 2017 r. w większości miast były wciąż niższe niż w 2008 r., kiedy kończył się boom na rynku nieruchomości. Szczególnie wysoka różnica dotyczy rynku wtórnego. Wśród 17 miast dla których NBP publikuje dane, tylko w Opolu i Rzeszowie ceny w omawianym okresie wzrosły. Nieco więcej było takich miast (6 z 17) w przypadku porównania wykonanego dla nowych mieszkań.

Dlaczego ceny mieszkań są niższe niż w 2008 r.?

To, że ceny mieszkań są niższe niż 10 lat temu może wydawać się dziwne. Pensje Polaków wzrosły bowiem w tym czasie o ok. 44%. Mamy też rekordowo niskie stopy procentowe. Poza tym, mamy jeden z najniższych w UE indeksów liczby lokali na 1000 mieszkańców (371 w 2016 r.) w związku z czym jesteśmy na drugim miejscu od końca (po Rumunii) pod względem wskaźnika przeludnienia. Skoro lepiej zarabiamy i mamy za mało mieszkań, to dlaczego ich ceny są wciąż niższe niż w 2008 r.? 

Jest kilka czynników, które sprawiają, że kwoty nie powróciły jeszcze do poziomu sprzed 10 lat. Po pierwsze, ceny były wtedy wyjątkowo wysokie m. in. ze względów demograficznych. W tamtym okresie mieszkania chciało kupić bardzo wiele osób urodzonych na początku lat 80-tych, kiedy rodziło się ok. 700 000 dzieci rocznie. Duży popyt był jedną z przyczyn wywindowania cen do bardzo wysokich poziomów. Obecnie jest natomiast znacznie mniej takich osób, gdyż na początku lat 90-tych rodziło się już o 21% mniej dzieci (ok. 550 000 rocznie). W kolejnych latach statystyki zmniejszą się jeszcze bardziej, gdyż ok. 2000 r. na świat przychodziło już tylko ok. 380 000 noworodków.

 

Treść znajduje się w archiwum

Możesz ją przeczytać kupując dostęp do naszego archiwum STANDARD.